|
|
Z PIEPRZENIA GŁUPOT ORGAZMU NIE BĘDZIE
poniedziałek, 07 listopada 2011
Ser w galopie
Przypominam, że poniższe kwiatki zostały wykoszone z pierwotnego tekstu i w wersji dostępnej w ksiegarniach nie wystepują. Udostępniowe tutaj dla uciechy i ku pożytkowi społeczeństwa. Z poważaniem, Kłapouchy
*
Wyrwał człowiekowi serce i uciekł z jego synem.
Syn serca, czyli wnuk człowieka = skomplikowane stosunki rodzinne.
pracowicie upychał tytoń w cybuchu starej, poplamionej fajki z morskiej pianki
Z dużym trudem i z pomocą drucika.
dotykając czubkiem rapiera ciała tuż pod lewym okiem, rzucił okiem za siebie.
Do wyżej wymienionej czynności wymagane jest posiadanie jednego (krótkiego) rapiera i dwóch sztuk oczu – prawym rzucamy za siebie (przez lewe ramię).
Było w nim mnóstwo ołowianych żołnierzyków, które chłopiec wyrzeźbił z drewna
Metrosideros – drzewo żelazne, wykorzystywane na podkłady kolejowe; Plumbumsideros – drzewo ołowiane, wykorzystywane na żołnierzyki.
Popykując wracali do domu i po drodze poeta nie wytrzymał.
Cóż za żenująca sytuacja...
Nie łódź się, nie skłonisz mnie do zmiany zdania.
Ale możesz spróbować pookręcić.
gęsta grzywa siwych włosów, przyciętych równo poniżej małych, mięsistych uszu, zakręconych, sięgających końcami krótkiej bródki
Mis Uszatek? Koziołek Matołek? Nieogolony Kłapouchy...?
Spojrzał w niebo - chłodne, czyste, rozgwieżdżone, ze srebrnym kołem księżyca na szczycie.
Srebrny księżyc szczytuje na niebie, a ja, ukochany, tęsknię do ciebie...
Słabe światło księżyca oślepiło go na kilka chwil, a kiedy odzyskał wzrok i przyjrzał się sobie odkrył, że sam też jest kompletnie czarny.
Potomek Golluma i orczycy wypełza z Morii.
Tłumiąc światło, wydzielane przez zegarowe urządzenie, pod płaszczem wyszedł na korytarz
Świecąca bomba zegarowa. Tykanie już niemodne.
Zawadziły o stragan, wystawione na nim sery rozleciały się na wszystkie strony, a zaraz potem stratowały stragan z drobiem.
To stado galopujących serów... kur*a, jak mustangi!
Welocyped podskoczył na wyboju, pistolet wypadł mu z dłoni.
Uwaga na uzbrojone rowery! I uręcznione...
środa, 19 października 2011
Mnie się wszystko kojarzy, panie doktorze...
W obecnie pielęgnowanej książce właściwie nie ma kwiatków. Tylko jedno zdanie wprawiło mnie w niekontrolowany zakwik.
Prawą rękę opierał lekko na okrągłej rączce dźwigni między nogami.
Dla jasności, chodzi o pilota helikoptera podczas wykonywania tzw czynności służbowych.
czwartek, 15 września 2011
Nowoczesna (odblaskowa) wiedźma - ciąg dalszy
Przypominam, że poniższe kwiatki zostały wykoszone z pierwotnego tekstu i w wersji dostępnej w ksiegarniach nie wystepują. Udostępniowe tutaj dla uciechy i ku pożytkowi społeczeństwa. Z poważaniem, Kłapouchy
Zaśmierdziało słodkim palonym wężem.
Żmija na słodko, zapiekana w miodzie z orzeszkami cedrowymi. Przysmak wampirów.
sołtys zwycięskiej połowy otrzymywał ogromny honor ucięcia Ostatniego Kłosa, więc zebrani zgodnie ruszyli na wspólne pole, na środku którego samotnie sterczał pojedynczy szczebelek
Żałosne szczątki drabiny społecznej w tym regionie.
Okrągłe jak spodnie oczy
Moja krawiecka wyobraźnia zawiodła na całej linii.
z zamkniętego na zamek wiszący składziku w tajemniczy sposób wyparowała beczka wina
Skoro zamek wisiał na jednym gwoździu to nic dziwnego, że coś tam wyparowało. A wystarczyłoby założyć zwykłą kłódkę...
jej pani przebywała w wyjątkowo paskudnym nastroju
Czekała na wizę, żeby przekroczyć granicę między nastrojem paskudnym a wkurwionym.
w charakterze zbroi miał na sobie tylko lekką kolczugę do połowy biodra, złapaną w pasie zwykłym skórzanym pasem
Bardzo krótka kolczuga biednego giermka, który już z niej dawno wyrósł.
wyciągnęłam rękę by pomacać zimne czubki bruku
Bruk zapiszczał, posmyrany po czubkach.
przywracał podłogę na miejsce, nie śpiesząc się do składania kondolencji pod adresem leżącego na dole ciała
Milkliwy i źle wychowany seryjny morderca.
Wiedźmie refleksy natychmiast ustawiły mnie do pionu.
Bierze się odblaskową wiedźmę i puszcza „zajączki” komuś w oko, ten ktoś wstaje do pionu.
rozpłynął się w szeleszczących szczeblach
Z czego była ta drabina?
Uroczyste wniesienie grobu do grobowca i oddanie do użycia
Przenośny grób... Praktyczne. Można jechać na wakacje i nie musieć wynajmować kwatery na obcym cmentarzu.
Za płaskim brzegiem, który idealnie nadawał się na szaszłyki
Dżdżownice żywiące się ziemią weszły na wyższy poziom wyrafinowania kulinarnego.
o tej porze roku trakt nawodniony był wozami kupieckimi
Jak wiadomo, na traktach ciężko o toalety, a i konie też czasem muszą...
ulice nawodnione były przez przyjezdnych
Miasto bez publicznych toalet zagrożone jest powodziami w sezonie turystycznym.
[Statek] zatrzymał się jakieś dziesięć sążni od konia, który z przestrachem zaczął bić zdrowym skrzydłem. Nie zwijając żagli, nie rzucając kotwicy, prawie w jednej chwili, jak karoca gdy woźnica gwałtownie ściąga wodze.
Sternik wdepnął hamulec do oporu, by nie przejechać morskiego pegaza, który wymusił pierwszeństwo na skrzyżowaniu prądów.
Burta zazębiła się na głębokość łokcia
Nie podchodzić! Gryzie!
wtorek, 13 września 2011
Nabity nietoperz czyli niezbędnik nowoczesnej wiedźmy
Przypominam, że poniższe kwiatki zostały wykoszone z pierwotnego tekstu i w wersji dostępnej w ksiegarniach nie wystepują. Udostępniowe tutaj dla uciechy i ku pożytkowi społeczeństwa. Z poważaniem, Kłapouchy
na ziemi leżały dywaniki z kwiatów, przydające staremu lasowi niezwykle radosny, czarowny i tajemniczy wygląd
Ikea 49,99 -
Do wiedźm mieli stosunek dokładnie identyczny.
Ci co mieli niedokładnie identyczny, musieli go korygować.
zmusił swojego „gorącego” woziwodę do stanięcia dęba
Czy to nadal jest książka dla młodszego czytelnika...? hm...
Mur oblężniczy łączył osiem wież strażniczych
Mur oblężniczy – oblegający stawia go dokoła obleganego, żeby drań nie uciekł i nie zepsuł zabawy.
Nasączona smołą szmata na jej końcu nie zdążyła nawet sczernieć
Biała smoła – powszechnie używana do produkcji pochodni oświetlających szpitale.
Wyplułam pochodnię i złapałam oddech, a następnie wzięłam zamach i wrzuciłam zgaśnięty kawałek drewna możliwie daleko w mrok.
Gaszenie pochodni w ustach, czego to się nie robi w stresującej sytuacji...
Koń pewnym kłusem zdążał w moim kierunku, już nie rozpraszając się na obwąchiwanie podłogi!
Policyjny koń tropiący.
jak wyglądał symbol po wewnętrznej stronie [miecza]
Miecz ma stronę zewnętrzną i wewnętrzną. By rycerz nie pomylił jednej z drugą, po wewnętrznej graweruje się ZNAK. Ale niektórzy i tak zapominają...
rzucił się do ucieczki, a raczej przez okno.
Rzucanie się przez okno to jest ucieczka – ale od życia...
gdy tylko gwizdnęły wodze zerwała się do galopu
Mówi się „wodzowie”. Wodzowie gwiżdżą i mustang galopuje.
póki co poćwicz władanie
Odpowiedni trening dla królów.
jakim cudem udało mu się zeskoczyć z wysokości piętnastu sążni i nie rozciąć na pół na kolczastym grzebieniu
Sążeń = 170 cm, 15 razy 170 = 25 metrów, odpowiednik 9 piętra, zaiste cud!
jednym zwierzęcym skokiem pokonał odległość dzielącą go od skraju tarasu. Zgodnie uniosły się kusze w rękach pięciu czy sześciu rycerzy, trzy bełty z głuchym cmoknięciem trafiły do celu, ale już nie zdążyły go powstrzymać. Mag rozrzucił ręce, zachwiał się, przechylił przez barierkę i powoli spadł w dół.
To dopiero się nazywa stanowcze powstrzymanie przed samobójstwem!
Czarna kobyła plotła się noga za nogą
Warkoczyk nożny. Trudne ale wykonalne, najlepiej ćwiczyć na ośmiornicy.
Mieszkający z prądem sąsiedzi uznają trupa spuszczonego w ich kierunku za punkt osobistej obrazy
Jak człowiek mieszka z prądem, to w jego domu zawsze panuje atmosfera napięcia.
nie zachodzące od samego traworodu słońce pracowicie zamalowało wszystkie sterczące w jego kierunku miejsca
Białe noce w Belorii, słońce dla nas nie zachodziło nigdy, a trawa była słodka i tania...
kobyła aktywnie spożywała owies w stajni
Wydalanie następowało pasywnie i poza stajnią.
nabity nietoperz z rozczapierzonymi skrzydłami.
Nabity nietoperz z pierwszego rozdziału zawsze wystrzeli w finale.
dokładnie nabity kołczan
Nietoperzami.
W zimie palił się tu komin
A w lecie kominiarz.
Na zakurzonej ziemi pozostało kilka odcisków dużych łap oraz ze dziesięć krótkich włosków
Przyjrzałam się bliżej... Tak, nie myliłam się, były to włoski z wewnętrznej strony lewej tylnej łapy.
W identyczny sposób łucznik wykonuje strzałę – wycina drzewko, wstawia i przykręca zazębiony czubek
...po czym wstawia choinkę do kąta. I wiesza na niej nabitego nietoperza.
Błogo zmrużyła oczy, wsłuchując się w napływające obrazy,
Słyszenie obrazów, widzenie dźwięków... nazywamy to synestezją. Albo po prostu niezłym odlotem.
potrzebuję pilnie wysłać list z gołębiem
Nie zapomnij zrobić dziurek w kopercie, bo się ptaszek udusi.
przy tej okazji rozwiązał się problem odchodów: po tej stronie wyrzucony przez krasnoludy kamień został użyty do wybrukowania dróg i budowę zamków, a po tamtej – do postawienia miasta, mola i falochronów
Krasnoludy są tak twarde, że jedzą kamień i srają kostką brukową.
Na miękkich palcach butów
Po skarpetkach z palcami kolej na buty z palcami.
Szarawy [pies], o długim pysku z wiszącym ale bynajmniej nie tchórzliwie opuszczonym ogonem
Potomek owczarka niemieckiego i słonicy.
wampiry skoczyły do przodu. Wszystko nadal działo się tak bardzo szybko, że nawet cienie nie nadążały
Wkurzony wampir jest szybszy od światła, po czym zamienia się w energię. W celu likwidacji wampira należy napuścić na niego np. teściową.
niebieskawy strumień światła, który po napotkaniu ściany rozbił się w okruchy granitu
E = mś² czyli energia równa się ściana do kwadratu, po napotkaniu ściany energia zamienia się w granit. Po polaniu krwią granit zamienia się w wampira.
Naczelnik portu mieścił się na trzecim piętrze wieży strażniczej
Na czwarte nie wchodził, bo było już za ciasne jak na jego gabaryty.
nie pozwalając by jakieś fantazyjne ruchy koła sterowego zbiły go z pantałyku. Rolar miał niejasne przeczucie, że ten ostatni w ogóle nie działał.
Niedziałający pantałyk – rzecz groźna na morzu.
Zmęczona setniczka enigmatycznie obserwowała jak się zbliża
A on dla towarzystwa zbliżał się zagadkowo.
Oblepili wanty od nawietrznej, potrząsali długimi krzywymi klingami a wolnymi kończynami albo wykonywali jakieś niezbyt zrozumiałe ale za to obraźliwe gesty
Wygląda na to, że są to piraci trzyręcy: jedną trzymają się liny, drugą pokazują fuck, a trzecią potrząsają bronią
szybko, jak gdyby dla proformy, przebiegł spojrzeniem po rozwiniętym pergaminie
Rozległ się tupot – to biegło spojrzenie, a za nim proforma.
czarny obcisły bezrękawnik pod samo gardło z wycięciami na skrzydła, na nogach identyczne spodnie
– czyli czarne, obcisłe i po samo gardło.
Przeciągnął po zamkniętym ostrzu koniuszkami palców a następnie z wyrazem dotknął nimi języka.
Też mam pewien wyraz na końcu języka.
zaczęłam budować kanapkę z wędzoną rybą
Chleb, ryba, cement... i klej Atlas!
Zarzuciłam na jedno ramię pasek torby a na drugie rzemień od pochwy.
W dawnych czasach zamiast rzemieni używano pasów cnoty. Ale dziś jesteśmy nowocześniejsi.
Wyciągnęłam miecz, który palił mi plecy nawet przez pochwę
Gdzież indziej nowoczesna kobieta miałaby przechowywać miecz jeśli nie w... pochwie?
CDN
poniedziałek, 04 lipca 2011
Maszt na żagiel, czyli o tajnikach żeglugi lądowej (archiwalia)
Ku wielkiemu swemu zdumieniu znalazłam na dysku archiwalny bukiecik, który zaginął i wypłynął dopiero teraz. W tym wypadku bukiecik jest bardzo unikalny, gdyż 3/4 dzieła składało się z samych kwiatków i originał powędrował do ponownego tłumaczenia, przez całkiem inną osobę. Enjoy! Kłapouchy
Gdy nadeszli obcy, lud Manthów nadal mieszkał w swoich niskich, wykładanych matami szałasach, które dźwigał ze sobą podczas polowań.
Obcy wygrali, bo trudno polować z chałupą na plecach i lud Manthów był permanentnie niedożywiony.
Kiedy to mówiła, jej nieznacznie makowe oczy chwilowo spoczęły na Hanno Hathu.
Oto skutki przedawkowania makowca.
Hanno Hath wzruszył ramionami do siebie.
A potem pokiwał głową od siebie.
Truchtał wszędzie za Kestrellą z oczami wpatrzonymi w jej twarz.
Strach się bać, czym jeszcze mógłby się wpatrzeć.
Znalazła tam otwór wycięty w górnej części metalowej rury, a strzała powyżej wytrawiła ślad wskazujący ten otwór. Wyglądało to jak litera S z dolnym ogonkiem zakręconym dookoła, dokładnie ponad otworem.
Dolny ogonek zakręcony nad otworem ze strzałą. To chyba bolało….
Wszyscy wiedzieli, jak bardzo nie nawiedził egzaminów.
Nie nawiedzał egzaminów. Wolał bary ze striptizem.
cała rodzina, jak zwykle skupiła się wokół siebie do wieczornych modlitw.
Po modłach spuściła wodę.
Według starej legendy, Morah się zdenerwował i wysłał koszmarną armię, armię Zarów, aby zniszczyli Aramanth.
Bardzo, bardzo się zdenerwował. Tak się zdenerwował, że aż fochnął i tupnął. Taki to był Zły Władca, a co!
Drżąc skulili się głębiej pod kołdrę. Spanie razem, w tym samym pokoju, przynosiło ulgę bezpieczeństwa i przyjaźni rodzinnej. Poczuli się, jakby nigdy wcześniej tego nie robili, i jakby już nigdy nie mieli tego zrobić.
Fakt, lepiej niech tego nie robią, cokolwiek robili pod ta kołdrą. Zgroza.
Posłaniec poczuł się poszkodowany.
Czytelnik poczuł się poszkodowany podwójnie.
Ubranie Maslo Incha było tak białe, że trudno było patrzeć na niego przez dłuższą chwilę, taki sam był jego uśmiech.
Oślepiający uśmiech zapewni ci pasta do zębów „Kredzik”. Do każdej tubki para okularów ochronnych gratis.
Naczelny Egzaminator prowadził ich w dół pustym korytarzem, ze stojącymi w linii kolumnami po obu stronach z nazwiskami pomalowanymi na złoto.
Popylali przodem, a kolumny za nimi.
Zagapiła się na tym dalekim, iskrzącym blasku tak mocno, że śmierdzące jezioro wydało jej się piękne.
A jakby jeszcze szambo, to już w ogóle ekstaza.
usłyszeli dźwięk, który przypominał wodę, ale nie był przez nią wytwarzany.
Tak samo jak woda nalewał się do uszu.
usłyszeli burzowe dźwięki
Ktoś rzucał gromy na gramatykę w tej książce.
pierwsze promienie zaczęły rozświetlać wschód nieba
Niebo wschodziło majestatycznie w promieniach reflektorów.
żaglowiec lądowy poruszał się z tak wielką prędkością, że każdy szczur, każdy kamień na ziemi, nad którymi przejechała maszyna, wpływały na pochył pojazdu
To był szczur lądowy, odpowiedni do lądowych żaglowców.
Znajdowali się pośrodku niezdefiniowanej, piaszczystej równiny
Zwykle definiujemy to jako pustynię.
Powyżej budynków oraz nad dwoma dalszymi zarysami, na całej długości, wznosiły się wielkie maszty sięgające aż do najwyższego żagla i flag zamocowanych na samym szczycie masztu.
Tu byłem. Salvator Dali
Wkrótce nadeszły odgłosy biegnących stóp
Odgłosy tuptały przodem, a ich stopy za nimi.
Blask opadł, sycząc i rozpraszając się
To był specjalny blask, z dodatkowym głośnikiem.
na całej długości, wznosiły się wielkie maszty sięgające aż do najwyższego żagla
Ahoj, załogo! Wciągamy maszt na żagiel!
Drąg zadudnił w otworze okrętu
Nie ma bata, zatoną. Okręt jest dziurawy.
dzieci były w ołowianej korwecie
A nie mówiłam? Zatoną na bank!
doszli już do właściwego lasu, porośniętego wysokimi drzewami
Rewelacja, las porośnięty drzewami. W odróżnieniu od lasu bez drzew.
poniedziałek, 30 maja 2011
Wielki ptak pocztyliona u wejścia do lasu
Przypominam, że poniższe kwiatki zostały wykoszone z pierwotnego tekstu i w wersji dostępnej w ksiegarniach nie wystepują. Udostępniowe tutaj dla uciechy i ku pożytkowi społeczeństwa. Z poważaniem, Kłapouchy
- Przed chwilą otrzymaliśmy ptaka z posłańcem – poinformował porucznik.
Niewątpliwie musiał być to DUŻY ptaszek.
Zeskrobywanie z siebie zaschniętej krwi, błota i reszty niezbyt przyjemnych substancji w zimnej wodzie okazało się dosyć skomplikowane
Trzeba się rozebrać, wejść do wody, pochylić się, wykonywać ruchy myjące... Rzeczywiście zawiłe. Bez zrobienia dyplomu ani rusz.
Mój nastrój psuły jedynie rozmyślania.
Nie myśleć! Myślenie powoduje pleśń na mózgu.
kręci łbem jak źle wychowany koń…
Dobrze wychowany koń nie kręci łbem, nie tupie, nie mlaska przy jedzeniu, nie sra na ulicy i najlepiej, żeby był wypchany.
pierwszą sprawą było wykrycie kradzieży sieci rybackich
Podstawa pracy detektywa. Bez tego ofiara mogłaby w ogóle nie zauważyć, że jej coś ukradziono.
Gdybyś swego czasu poświęciła więcej czasu na lekcje, to zaoszczędziłabyś masę czasu
Czas to pieniądz – 3 zł wetknięte w jedno zdanie.
Przy wejściu do lasu za granicą wsi
Bramka do lasu – wejście 5 zł.
usłyszeliśmy niski huk
Huk wysoki wydaje np. odrzutowiec, a huk niski – spadająca doniczka. Prace badawcze nad doniczką spadającą z odrzutowca są w toku.
Pulchny tomik zakreślił w powietrzu krótki łuk.
Wysokokaloryczna lektura.
podeszłam do dogorywających odłamków
Biedna, zamordowana drewniana kratownica...
doświadczony magopogodynka z południowego wybrzeża
Doświadczony przez częste alergiczne zmiany płci, związane z meteopatią.
Afaz wbił we mnie niemigające spojrzenie
Mag dobrze wyregulowany nie ma prawa migać.
zawsze lepiej dmuchać na zimne niż potem gryźć łokcie
Dmuchanie jest zdecydowanie łatwiejsze...
Laurinne patrzył z nieukrywanym interesem
A potem zapiął rozporek i to był koniec patrzenia.
zacisnęłam wargi i dopiłam to, co pozostawało w szklance
Wciągając przez nos.
krewniak uniósł się nad fotelem a z jego twarzy dawała się wyczytać prawdziwa trwoga
Nagła, zatrważająca lewitacja w czasie popołudniowej herbatki.
Porucznik odskoczył do tyłu, połyskując oczyma
Sparkle! Sparkle!
pańska gradowa twarz psuje mi nastrój
I niszczy grządki ogórków.
Umiem cenić dostojnych przeciwników
No pewnie, dostojny przeciwnik znacznie lepiej się prezentuje w gablotce niż jakiś nerwowy świszczypała.
bezdźwięcznie zaklaskał, niedbale głaszcząc grzbiet starożytnej księgi
Uszami. Rączki wszak miał zajęte.
czwartek, 19 maja 2011
Szesnastoletnia dziewica i inne zaułki ewolucji
Przypominam,
że poniższe "kwiatki" zostały wykoszone z pierwotnego tekstu i w
wersji dostępnej oficjalnie w księgarni nie występują. Kłapouchy
Usiadł i
zamarł, zastygł, zupełnie jak kamienna rzeźba. Zdawało się, że na całym świecie
pozostał tylko on i może jeszcze niewielki kawałek stołu przed nim, z którego
jedna za drugą znikały najlepsze potrawy.
Anihilował je, oczywiście...
*
Szybkim, nerwowym ruchem zgasił lampę. Umierający
płomień wyłonił z ciemności surową młodą twarz
Zgaszona lampa, jak widać,
świeci mocniej.
*
przemierzał szybko wystrojone, mroczne teraz korytarze
swojego zamku
Korytarze zamku straciły
humor, gdyż pomieszczenia sąsiedniej budowli były wystrojone modniej i szybciej.
*
zamku, górującego nad stolicą na podobieństwo kruka
krążącego nad zdobyczą
Latający zamek z napędem
antygrawitacyjnym. I ze skrzydłami kruka.
*
po ulicach maszerowała czujna straż nocna i niewinnej
szesnastoletniej dziewicy nic nie zagrażało, choćby przechadzała się grubo po
północy
Biedna, tyle starań i nic!
*
parę rozkosznych gospód wraz z wykwintnymi burdelami
To tam się powinna udać owa
szesnastoletnia dziewica, zamiast włóczyć się bez sensu po ulicach.
*
tę zasadę weterani Ligi wbijali do głowy wszystkim
nowym za pomocą pudowych młotów, ale jemu, Fessowi, nie udało się.
Jemu dostał się tylko mały
młoteczek. Jak pech to pech...
*
w Ostragu wycierał się z magami Arku
Magiczny zboczeniec
frotterysta.
*
Eyarach nagle jęknął cicho, chwytając się za lewe
przedramię. Finta, wykonana przez imperatora odsunęła klingę jego miecza, ostrze
przecięło pancerz, pozostawiając krwawą krechę.
Albo zbroja do dupy, albo
miecz był laserowy...
*
Tavi kilka razy uniosła pionowo skrwawiony sakar
Bardziej doświadczeni
nekromanci potrafią unieść nóż poziomo.
*
Kawalkada, pozostawiając za sobą zgięte w niskich
pokłonach ulice, pędziła przez Białe Miasto.
Zgięcie ulicy - wyższa magia
architektoniczna...
*
Jego brwi były ostro łukowate, niezwykłej długości i
zaplecione w fantazyjne warkoczyki, sięgające aż do skroni. Czegoś takiego Fess
jeszcze nie widział.
My też nie. Ale widzieliśmy
raz dziewicę!
*
Z tyłu, na wysepce, został zmasakrowany trup ze złamanym
zaklęciem.
Otwarte złamanie zaklęcia –
bardzo częsty uraz u magów.
*
Ścieżka okazała się całkiem wygodna, w miarę szeroka,
dostatecznie twarda i niegłęboka, sięgała koniom po kolana.
Ludziom po uda, a krasnoludom
po...
*
przed
krasnoludzkim Yyraz Madhy, Świętem Odnalezionych Kamieni, mieszkańcy
Królewskiej Góry dosłownie wylizywali wszystkie bez wyjątku sale, przejścia i
galerie
Właśnie dlatego krasnoludy w toku ewolucji zyskały takie wielkie
języki.
*
Śmiertelna Ulewa nie była takim
strasznym nieszczęściem. Po jej przejściu pozostawał pas wypalonej do cna
pustyni.
Mogło być
gorzej. Mogła pozostawiać po sobie fastfoody, pomniki i kościoły.
*
dolmen, cały porosły szarym pełzającym
mchem
Bryophyta mobilis – w razie niebezpieczeństwa wpełza pod
dolmeny.
*
urodził się w Dolinie Magów, Wizards
Well w jednym z bajkowych języków bajkowo dalekiego wszechświata
Ameryka nie
jest aż tak bajkowo daleko... Ale magików posiada niezłych. Tylko dziewice im
wymierają.
*
Ktoś duży, ciemny, żywy, stał przed
wąską szczeliną wejścia i ciężko dyszał
Nieżywi zwykle
nie dyszą... Dużość i ciemność sugerują niedźwiedzia. Ewentualnie pedobeara widzącego
dziewicę.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Siodło w marszu czyli przypadki z życia młodego oficera
Przypominam, że poniższe "kwiatki" zostały wykoszone z
pierwotnego tekstu i w wersji dostępnej oficjalnie w księgarni nie występują.
Kłapouchy *
Resztę drogi do mojego domu pokonaliśmy
w milczeniu, wymieniając wyłącznie nic nie znaczące komentarze.
Telepatycznie
oczywiście.
Magowie tłumnie zaczęli wyrywać sobie
włosy, brody i resztę roślinności
Ostatnia
moda magiczna wymaga obsiania się rzeżuchą.
Nie ma żadnej jego winy w tym, że
ciągle znajduje jakieś problemy na swoją głowę
Sugerujemy
wymianę kłopotów na berecik.
Starosta podrzucił mi pomysł, który na
pierwszy rzut oka brzmiał kompletnie bezsensownie.
Słuchanie
oczami – podstawowa umiejętność każdej czarodziejki.
Na drodze pojawił się kolejny uczestnik
tego farsu
Farszu
– podróżne paszteciki pani Lovett na wynos.
Na twarzy arnai nie pojawił się żaden
wyraz
Wyłącznie
znaki interpunkcyjne.
Darai obawiała się pracować z
mężczyznami bez uprzedniego ich unieruchomienia
Chodziła
do biura zawsze z walizką pełną sznurów i kajdanek.
Dobry żołnierz może spać w każdej
pozycji, nawet w siodle podczas nocnego marszu
Marsz
z siodłem między nogami – opcja tylko dla prawdziwych twardzieli.
Ryknęłam do mojego towarzysza, który
właśnie rozproszył się na parę sługusów
Człowiek
Posypka. Drżyjcie wrogowie i sługusy!
Porucznik stał na kolanach i patrzył na
mnie
Porucznik
stał na jej kolanach i patrzył. Był oficerem niskiej szarży...
Dalszym oczkiem dynastii miał zostać
mój brat
Pierwsze
dziecko, drugie dziecko, trzecie... dwudzieste pierwsze... Oczko!
Zdobył się na powierzenie pilnowania
wiedźmy komuś innemu i spędził przy jej boku cały ten czas
Niezdecydowany,
figlarz...
Kosmate brwi dziadka ruszyły w kierunku
potylicy
Niestety,
w podróży przeszkodziły im uszy.
Twarz mojego krewniaka mogła śmiało
stawać w szranki z chmurą gradową
Pojedynek
na broń olewczą i gradobijną.
już nie wyglądała na młodą szlachetną
damę, która pilnuje ostatnich krzyków mody.
Pilnowanie
krzyków przedśmiertnych mód – odpowiednie zajęcie dla każdej damy z
towarzystwa.
- Tak… -
zaszeleściła więźniarka.
Owinięta cynfolią.
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Łączka miniaturowa
Wygrzebane z pewnej powieści fantasy, ale litościwie nie powiem z której. Pozdrowienia, Kłapouchy
drzewa osiągały
wysokość prawie czterdziestu kroków
Leśniczy mierzył to, używając samoprzylepnych butów.
– Powieś łuk na
gałęzi. Zabierzemy go w drodze powrotnej. Tu w tej gęstwinie będzie nam tylko
przeszkadzał – powiedział wyższy łowca
I tym wszystkim głodnym drapieżnikom – także.
niewiele tu było
sprzętów – zaledwie łóżko i dwa krzesła, które na nic nie mogły mu się przydać.
Nie miał przecież dzieci.
Co do krzeseł to nie wiem, ale łóżko w produkcji dzieci
zwykle się przydaje.
poniedziałek, 21 lutego 2011
O wampirzej antygrawitacji słów kilka
Nie wiadomo czy dzieło, z którego pochodzi poniższy fragment, kiedykolwiek zostanie wydane, ale naprawdę szkoda było zmarnować. Z poważaniem, Kłapouchy
Podeszłam do sofy jeszcze bliżej i mogłam obejrzeć, tyle, na ile pozwalało
światło księżycowe,
człowieka, który na niej
leżał.
Mężczyzna.
Zgrabny,
powiedziałabym, że nieco chudy,
z długimi ciemnymi włosami. Sądząc
po tym, że z trudem
mieścił się na całkiem sporej sofie,
był również wysoki. Miał na
sobie białą koszulę z cienkiego batystu (Niezła jest, rozpoznaje batyst w świetle księżyca.), czarne spodnie i buty na
protektorach. I nie
oddychał!
Byłam całkowicie pewna,
że jego pierś nie unosiła się w procesie oddychania, jak u każdego normalnego, żywego człowieka przez dość długi czas. No, w każdym razie,
ten czas, kiedy ja go
oglądałam. A oglądałam, uwierzcie, nie jedną minutę i nawet nie
dwie.
-
Nieboszczyk - skonstatowałam cicho.
I tu przypomniałam sobie,
że mam przecież latarkę,
a męczę się, próbując dojrzeć
coś jeszcze! (Na przykład włącznik światła na ścianie koło drzwi.)
Dzięki dodatkowemu źródłu oświetlenia mogłam lepiej
obejrzeć twarz mojego milczącego oponenta. (Leży, nie rusza się, nic nie mówi - każdy by sobie życzył takiego spolegliwego oponenta!) Czyste
i martwo blade. Podbródek
jak wyciosany z granitu i prosty
nos z garbkiem (Prosto - garb - prosto. Taki "leżący policjant" tylko na twarzy.). Jego usta
były z lekka uchylone i
mogłam dojrzeć zęby. Białe, z nienaturalnie długimi
ostrymi górnymi kłami. Strasznie
zapragnęłam ich dotknąć. To
było jak przymus, opętanie. Straciwszy
resztki zdrowego rozsądku,
pochyliłam się i dotknęłam jednego z kłów.
Cienka skóra palca oblała się purpurą. Ciepła strużka krwi
popłynęła w dół, do nasady
dłoni. (Krew bohaterki spływa niezgodnie z
kierunkiem grawitacji, ale widać to taka właściwość wampirzej aury, mająca zapobiegać nieeleganckiemu kapaniu podczas posiłków.) Na pewien czas straciłam kontrolę nad sobą i nad swoimi emocjami. Zalało mnie uczucie ekstazy,. Zachwiałam się i próbowałam cofnąć
rękę, lecz nie mogłam. podnosząc się z dołu brzucha
i rozlewając się po całym ciele ożywczą energią, aż do samych koniuszków nerwów. (A po co cofać? Niecodziennie trafia się orgazm zdobyty tak małym wysiłkiem.)
|